Haracz cmentarny

… za prace na cmentarzu pobieramy należne opłaty.

Informacja nieprawdziwa.

Należne, czyli należące się komuś. Jednak od razu trzeba wyjaśnić, iż nie ma ani żadnych podstaw, ani żadnego uzasadnienia  dla pobierania opłat, które księża nazywają „należnymi”, więc z tego powodu należy je nazwać haraczem. Pomimo, że to słowo ma bardzo pejoratywny wydźwięk. Natomiast po tym, co już napisano na temat „układu” cmentarnego [ czytaj ] nietrudno będzie wykazać, że haracz cmentarny jest jednym z jego narzędzi.

Można bowiem dyskutować o zasadności pobierania opłat wywóz odpadów komunalnych z cmentarzy, albo na temat zapłaty za zużytą na nich wodę. Co z jednej strony wydaje się oczywiste, że płacić trzeba za to z czego się korzysta i/lub co się zużywa, lecz zasadność żądanej opłaty może budzić wątpliwości wtedy, gdy np. woda pobierana jest ze studni. Jednakże nie wchodząc w te śmieciowo-wodne zawiłości należy postawić bardzo ważne pytanie: na jakie cele przeznaczane są środki finansowe pobierane z tytułu tzw. pokładnego. Pytanie najbardziej zasadne wtedy, gdy przedstawiciel właściciela cmentarza tylko inkasuje pokładne, a w ten sposób pozyskanych środków finansowych nie  przeznacza na utrzymanie cmentarza.

W tym miejscu należy wyjaśnić, że użycie określenia „przedstawiciel właściciela cmentarza” znajduje uzasadnienie z tego powodu, że cmentarz parafialny jest własnością parafii, a parafia to żywa wspólnota ludzi – parafianie, grupa konkretnych osób, których w sytuacjach przewidzianych prawem reprezentuje proboszcz. Ta informacja jest bardzo istotna, aby zrozumieć, iż cmentarz jest własnością parafian, a nie prywatnym folwarkiem księdza.

W związku z czym np. pobieranie opłat za ustawienie nagrobka na miejscu grzebalnym musi być oceniane jedynie negatywnie; zwłaszcza, iż w przypadku wielu cmentarzy parafialnych, nomen omen tak samo, jak tzw. „wjazdowe” czyli otwarcie bramy cmentarnej, aby na cmentarz mógł wjechać pojazd z nagrobkiem, następuje wówczas, gdy wykonawcą prac jest „obcy” a nie „swój”. I pomimo, że ciężar tych opłat w każdym przypadku dotyczą parafian.

Parafian – to słowo należy rozumieć przede wszystkim jako wskazujące osoby zmarłe spoczywające na cmentarzu, a nie organizatorów pogrzebów i opiekunów (dysponentów) miejsc pochówków. Zatem również haraczem należy nazwać tę część opłat „cmentarnych”, która stanowi dodatek dla „obcych” by ich nie dotyczyło to, co dotyczy „swoich”. A niestety z tego typu już powszechnymi praktykami spotkać się można praktycznie już wszędzie tj. na terenie każdej diecezji. Niestety, będąc nawet negatywnie ocenianymi, niczego w tym kierunku się nie robi, aby te naganne praktyki zlikwidować. Pomimo, że są one samowolą księży, a często szantażem stosowanym wobec osób, które z powodu konieczności tzn. dotyczącej ich rzeczywistości „stawiane pod ścianą” nie mają innego rozwiązania.